Small World

Kiedy podjąłem decyzję o założeniu bloga, pierwszy problem z jakim musiałem sie zmierzyć była odpowiedź na pytanie „Od czego zacząć?” Opcji było kilka. Top Lista ulubionych gier, pierwsza „nowoczesna” gra, seria tematyczna oraz gry dla początkujących. Finalnie wybór padł na ostatni z tematów, ale po głowie cały czas chodziło mi to drugie pytanie „Jak to wszystko się zaczęło?” Byłem przekonany, że pierwszą zakupioną grą było Carcassonne dlatego tym większe było moje zdziwienie kiedy okazało się, że tą pierwszą był wcale nie najprostszy Small World.

Via Nebula

„Via Nebula” jest jedną z pierwszych gier w mojej kolekcji a jako, że do tej pory królowały w niej takie tytuły jak „Wsiąść do pociągu: Europa”, „Smallworld” i „Carcassone” kiedy tylko zobaczyłem kolorowe pudełko pełne kolorowych meepli, surowców i kafelków bez zastanowienia kliknąłem „kup teraz”. Jak się później okazało ta spontaniczna decyzja była strzałem w dziesiątkę i nawet teraz – kilka lat od zakupu – kiedy pada pytanie „W co gramy? Może Via Nebula?” nikt nie protestuje i gra momentalnie trafia na stół….

Reef

Do zakupu Reef przekonała mnie głównie tematyka, bo kto nie chciałby zbudować własnego cudu natury jakim jest rafa koralowa? I pod tym względem się nie zawiodłem. Układanie kolorowych koralików w przeróżne wzory na planszetce przypominającej dno morza jest naprawdę przyjemne, a efekt końcowy cieszy oko. Jednak o ile cała tematyka wydaje się być bardzo sielankowa o tyle sama rozgrywka wymaga całkiem sporo kombinowania bo nasza rafa nie rozrasta się tylko wydłuż i wszerz ale również do góry…

Łowcy Skarbów

Do zakupu Łowców Skarbów przekonały mnie trzy rzeczy, zabawna stylistyka, ciekawa mechanika i przede wszystkim nazwisko autora. Mimo że, w Magic: The Gathering Richarda Garfielda nie grałem to o jej fenomenie słyszałem na długo zanim zaczęła się moja przygoda z grami planszowymi, dlatego kiedy tylko trafiłem na Łowców Skarbów w jednym ze sklepów internetowych bez namysłu dodałem ją do koszyka…

Kingdomino

Pomimo, że o Kingdomino czytałem już dość dawno temu i choć były to opinie bardzo pozytywne to mimo wszystko wariacja Domino do mnie nie przemawiała – i jakoś zawsze na liście życzeń pojawiało się coś innego. Doszło nawet do tego, że po mój pierwszy kontakt z grą był w wersji… elektronicznej. I w sumie bardzo dobrze się stało bo ostatecznie to przekonało mnie do zakupu…