Via Nebula

„Via Nebula” jest jedną z pierwszych gier w mojej kolekcji a jako, że do tej pory królowały w niej takie tytuły jak „Wsiąść do pociągu: Europa”, „Smallworld” i „Carcassone” kiedy tylko zobaczyłem kolorowe pudełko pełne kolorowych meepli, surowców i kafelków bez zastanowienia kliknąłem „kup teraz”. Jak się później okazało ta spontaniczna decyzja była strzałem w dziesiątkę i nawet teraz – kilka lat od zakupu – kiedy pada pytanie „W co gramy? Może Via Nebula?” nikt nie protestuje i gra momentalnie trafia na stół….

Po otwarciu pudełka – bardzo ładnego swoją drogą, a nie ukrywajmy, gra musi się ładnie prezentować na regale! – pierwsze co rzuca się w oczy to twarda, kolorowa plansza, bardzo duża ilość komponentów i…. idealna wypraska. Wszystko ma tu swoje miejsce, a otwory zostały „uszyte” na miarę pasujących do nich elementów. Karty, żetony, surowce, od razu wiemy co ma się gdzie znaleźć. Nawet świnka została ładnie odwzorowana.

Wielu producentów mogłoby się od twórców Via Nebuli dużo w tej kwestii nauczyć, gdyż nie ma nic gorszego niż żetony „walające się” po całym pudełku.

Słowa uznania należą się również za same komponenty, każdy surowiec wygląda jak surowiec który reprezentuje, kiedy patrzymy na szary „klocek” nie ma żadnych wątpliwości, że jest to kamień, czerwony to cegła, a żółty to zboże. Robotnicy rozstawiani na planszy to nie są nudne kwadraty różniące się kolorem, a „pełnoprawni” pracownicy, nawet budynki wznoszone przez każdego z graczy różnią się od siebie.

Na szczególną uwagę zasługują również rysunki znajdujące się na kartach, są bardzo klimatyczne i bogate w detale. Zdecydowanie polecam przyjrzeć się im z bliska.

Skoro już pozachwycałem się nad wykonaniem czas na kilka słów o przygotowaniu do i samej rozgrywce. Jak wspomniałem wcześniej w pudełku znajdziemy bardzo dużo elementów i sporą część z nich musimy rozłożyć na stole. Każdemu graczowi należy się planszetka, robotnicy, budynki, kafelki. Na samej planszy trzeba rozmieścić żetony, surowce karty, nie ukrywam: rozłożenie zajmuje trochę czasu. Ale kiedy już wszystko znajdzie się na swoim miejscu… To stół wygląda pięknie! Via Nebula to jedna z tych gier gdzie samo patrzenie na nią sprawia, że mam ogromną ochotę w nią zagrać…. 


Oto po wielu wiekach dolina Nebuli wyłoniła się z mrocznych odmętów historii. Osnute gęstą mgłą łąki i lasy, dawno temu zamieszkane przez nieprzyjazne istoty, czekają dziś na dzielnych odkrywców, którzy bez strachu przemierzą zapomniane ścieżki, zbiorą bogactwa ziemi i wzniosą nowe budynki na ruinach zdewastowanych miast. Czy zostaniesz bohaterem doliny i pomożesz odzyskać jej świetność i spokój?


… A sama rozgrywka u swoich podstaw jest bardzo prosta. Ot mam przed sobą krainę spowitą gęstymi chmurami, a naszym celem jest ją skolonizować, poprzez odkrywanie nowych terenów, transport surowców i w końcu stawianie budowli.

Na początku każdy z graczy – w zależności ilu bierze udział w rozgrywce – dysponują pewną ilością robotników, placów budowy i dwoma prywatnymi kontraktami do wybudowania, a w swojej turze wykonują dwie z 6 dostępnych akcji. Gracz który jako pierwszy wzniesie swoją ostatnią – piątą – budowlę kończy grę, co jednak nie oznacza, że zostaje wygranym, gdyż każde odkryte złoże surowców, każdy wybudowana budowla, każdy zmarnowany surowiec jest punktowany i dopiero podliczenie tych punktów wyłoni zwycięzcę.

Pomimo, że trudno tutaj mówić o jakiejś negatywnej interakcji, należy pamiętać, że każda odkryta ścieżka, złoże oraz pula budynków do wzniesienia jest dostępne dla wszystkich, dlatego cały czas należy być czujnym gdyż jeden nierozważny krok może zostać – i z pewnością zostanie – wykorzystany przez oponentów, co może nas słono kosztować, bo każdy z budynków poza punktami zwycięstwa na koniec gry, przynosi natychmiastowe korzyści, jak darmowy surowiec, odkrycie terenu czy dodatkowa akcja. Nieprzemyślany wybór pola surowców do odkrycia, bądź miejsca na plac budowy również może mieć przykre konsekwencje gdyż każdy niewykorzystany surowiec na koniec gry przynosi ujemne punkty.

Poza pięknym wykonaniem i przyjemną rozgrywką są dwa elementy za które wyjątkowo lubię tę grę:

Praktycznie brak losowości. Pomimo że, surowce na planszy rozkładamy w przypadkowy sposób, zostają one na swoim miejscu już do końca gry, zmienią się tylko dostępne budowle, a reszta zależy już tylko od naszych poczynań. Przez co każda rozgrywka jest inna, ale nie ma poczucia że „nie idzie mi karta” bądź po raz wtóry wypadała na kości jedynka.

Ponadto jako że żetony i karty zbierane podczas rozgrywki nie są jawne i czasem zdarza się dobierać kartę w ciemno do samego końca nie wiadomo kto zostanie zwycięzcą i wybudowanie ostatniego budynku wcale nie gwarantuje wygranej — chociaż i za to dostajemy dodatkowe punkty.

Z kolei to czego mi w Via Nebuli brakuje to „troszkę” negatywnej interakcji. O ile możliwość zgarnięcia przeciwnikowi ostatniego surowca czy budynku sprzed nosa daje sporo frajdy zazwyczaj wynika to z konieczności niż chęci zaszkodzenia komuś. Przydało by się parę negatywnych mechanik jak podkradania surowców z placu budowy, czy podkładaniu tam przysłowiowej świni w postaci chociażby samej…. świni.

Ale mimo to gra się bardzo przyjemnie, a sama rozgrywka może zostać określona jako rodzinna.


6/6*

Rating: 6 out of 6.

  • Idealna wypraska
  • Solidne wykonanie
  • Bardzo mała losowość
  • Proste zasady
  • Duża regrywalność
  • Brak negatywnej interakcji
  • Wydawca: Rebel
  • Autor: Martin Wallace
  • Liczba graczy: 2 – 4
  • Czas rozgrywki: 45 – 60 min
  • Zalecany wiek: 12+
  • Zawartość pudełka:
    • Dwustronna plansza
    • 4 plansze gracza
    • 42 karty
    • 60 płytek łączki
    • 24 place budowy
    • 25 żetonów eksploracji
    • 20 budynków
    • 90 surowców
    • 12 rzemieślinków
    • Instrukcja


Aby szybko znaleźć najkorzystniejszą ofertę oraz więcej informacji o grze Via Nebula zapraszam na:
www.planszeo.pl


*Ocena wyrażona w gwiazdkach to moja osobista ocena dla opisywanej gry. Z kolei ocena liczbowa to średnia ocena wystawiona przez moich współgraczy (3-4 osoby)